27.05.2015

Rozdział 17


Hope POV:
- Tak bardzo się denerwuję. Ale mam nadzieję że go polubicie. – odezwałam się do telefonu kiedy czekałam na Harrego.
- Jasne że polubimy. Rozmawiałam z nim kilka razy przy śledztwie i wydawał się w porządku. – Odezwała się Blue.
- On jest świetny Blue. Chyba się zauroczyłam. – Mówiąc to zarumieniłam się.
- To fantastycznie. Będziecie słodko razem wyglądać. A teraz kończę i widzimy się za chwilę. – odezwała się i rozłączyła. Na całe szczęście w tym samym czasie ktoś zadzwonił dzwonkiem. Wyszłam z salonu i skierowałam się do drzwi, a w nich ukazała się nie kto inny jak Harry. Wyglądał naprawdę seksownie.
- Cześć Harry. Wyglądasz naprawdę seksownie. – O kurde wymsknęło mi się.
- Ty też – Uśmiechnął się wchodząc do środka.
- Chcesz coś do picia ? – Zapytałam kiedy weszliśmy do kuchni.
- Wody – Powiedział stanowczo
- Za jakieś 10 minut przyjdą moi przyjaciele. – Stwierdziłam podając chłopakowi wodę.
- Mam nadzieję że mnie polubią. – Odezwała się kiedy oddawał mi pustą szklankę. Oh czyli on też się o to martwi.
- Myślę że tak. Oni nigdy nie mieli nic do chłopaków z którymi się ,,spotykam.''- Podkreśliłam ostatnie słowo, a brunet obdarzył mnie uśmiechem. Harry chciał coś powiedzieć, ale przeszkodzili mu w tym odgłosy przychodzących przyjaciół.
- Hope jesteśmy, więc ruszcie tyłki. – Blue jak zawsze ma dobre wyczucie czasu i teksty którymi darzy wszystkich dokoła. Ja jak i Harry wyszliśmy z kuchni i spojrzeliśmy na parę moich przyjaciół.
- Blue, Zayn. Poznajcie Harrego. Harry poznaj moich przyjaciół. Wiem że poznaliście się wcześniej podczas śledztwa i nie mogę uwierzyć że to było niecały tydzień temu.
- Tak, tak Hope my już zdążyliśmy się poznać trochę podczas szukania Ciebie. – odezwała się przyjaciółka. Brunet uśmiechnął się ukazując swoje cudowne dołeczki.
- Witaj w naszej paczce – Powiedziała radośnie blondynka.
- I w świecie bogatych i popularnych dzieciaków. – Zażartował mulat. Wszyscy wybuchliśmy śmiechem i wyszliśmy z willi.
Gdy byliśmy w samochodzie wszyscy żartowaliśmy na różne tematy, a droga minęła bardzo szybko.
Parkując mogliśmy usłyszeć głośną muzykę dobiegającą z klubu. Oczywiście zdążyliśmy wyjść z auta, a obok nas zjawili się uporczywi paparazzi.
- Hope czy to twój nowy chłopak ?
- Kim jest twój tajemniczy towarzysz ?
- Czy to definitywny koniec Ciebie i Louisa ?
- Czy rozmawiałaś z Louisem od czasu powrotu do domu ?
- Jak znosisz rozstanie z Tomlinsonem ?- Nie odpowiedziałam na żadne pytanie, nikt z nas nie odpowiedział, no bo co ich to obchodzi ? Gdybym miała wybór nie chciałabym być rozpoznawalna.
Weszliśmy do klubu i udaliśmy się na nasze ukochane V.I.P - owskie  fotele. Teraz mieliśmy chwilę spokoju.

NOTKA : Kochani chcę was poinformować że gdy dobrniemy do 20 rozdziału to zrobię przerwę ponieważ zbliża się Czerwiec, a muszę oceny po poprawiać.

24.05.2015

Rozdział 16

- Nie ma ale, idziesz i koniec. – Blue zawsze stanowcza. Więc jak ona coś postanowi to tak ma być. Westchnęłam i spojrzałam na Harrego.
- Harry, bo widzisz. – Nie wiedziałam jak mu to powiedzieć, a to tylko wypad do klubu, w końcu jest weekend.
- Tak ? – Był lekko zdezorientowany. Nie dziwie mu się.
- Chyba nic nie wyjdzie z naszego wypadu do kina – Styles momentalnie posmutniał.
- Oh. Rozumiem. – Powiedział szeptem.
- Myślę że mam lepszą propozycję. Dzwoniła Blue i wybieramy się do klubu 22. Wychodzimy o ósmej. Więc tak pomyślałam, że mógłbyś no wiesz iść z nami. – Powiedziałam bardzo niepewnie.
- Czemu nie, nie pamiętam kiedy ostatnio byłem w klubie. Będę o 19.30 – Uśmiechnął się pogodnie.
- To świetnie. - Zaczęliśmy się zbierać z kawiarni.
- To widzimy się wieczorem. – Powiedział i pożegnaliśmy się buziakiem w policzek. Chłopak wszedł do budynku który znajdował się po drugiej stronie ulicy, a ja wsiadłam do samochodu i pojechałam na spotkanie.

Harry’s  POV:
Wróciłem do biura cały uradowany. Barbara najwidoczniej to zauważyła. Można powiedzieć że odkąd zacząłem tu pracować ta kobieta nigdy nie widziała mnie takiego szczęśliwego.
- Panie Styles przepraszam że pytam, ale jeszcze nigdy takiego nie widziałam. Czyżby to dziewczyna ? – Uśmiechnąłem się i stanąłem naprzeciwko biurka kobiety.
- Tak Barbaro. – powiedziałem bardzo entuzjastycznie.
- Wiem że jesteś młody Harry i niedoświadczony, a jako już prawie 40 letnia kobieta chcę ci powiedzieć że jeśli twierdzisz iż ta dziewczyna jest wyjątkowa, to troszcz się o nią i nie pozwól jej odejść. Bo wiedz że nigdy już możesz nie spotkać takiej dziewczyny. – To co mówi jest prawdą wiem że chcę dla mnie jak najlepiej.
- Wiem i jestem pewny, że nie pozwolę jej odejść. Ale dziękuję za radę. Jestem pewny że mi się przyda. – Powiedziałem i wróciłem do biura. Cały czas myślałem o wieczorze który ma dziś nastąpić. Szczerze nie wiem czemu, ale stresowałem się, a to może dla tego że chcę dobrze wypaść przy znajomych Hope, aby mnie polubili. Dzień minął naprawdę szybo i nawet nie zorientowałem się kiedy wyszedłem z pracy. Wsiadłem prosto do swojego samochodu i skierowałem się do domy jest 17 więc mam 3 godziny aby naszykować się do wyjścia z Hope i jej przyjaciółmi. Pierwszą rzeczą którą zrobiłem to odświeżająca kąpiel, która dobrze mi zrobiła.
Ubrałem się jak zawsze gdy kiedyś wychodziłem z Cloe, czyli ciemne jeansy, czarny t-shit i zielona bandana na głowę. Poczułem się dokładnie tak samo jak 3 lata temu. Kiedy byłem na ostatnim roku szkolenia. Ona była moją dziewczyną od roku. Tak bardzo ja kochałem, była wyjątkowa i była moja pierwszą dziewczyną.
,, - Harry wyglądasz bardzo seksownie, mam ochotę abyś wziął mnie tu i teraz. – Roześmiała się, a ja razem z nią.
- Oj kochanie bardzo chętnie, ale lepiej będzie kiedy wrócimy do domu. – Przytaknęła gdy wsiadała do samochodu. Wyglądała pięknie jak zawsze zresztą. A ja zawsze myślałem że nigdy nikogo sobie nie znajdę. Kochałem ją bardzo, chyba najbardziej na świecie. Kochałem ją całym sobą.’’
Wróciłem do rzeczywistości i zobaczyłem, że po moim policzku spływa pojedyncza łza. Szybko ją wytarłem. Zabrałem kluczyki i wyszedłem z domu. Wsiadłem do samochody i ruszyłem prosto do willi Hope.


NOTKA : Harry się popłakał. Jak myślicie ułoży mu się z Hope, czy nie koniecznie ? Komentujcie, kolejny rozdział już niebawem.

21.05.2015

Rozdział 15

Weszłam do środka i udałam się do stolika przy którym siedział mężczyzna.
- Już myślałem że nie przyjdziesz. – odetchnął kiedy mnie ujrzał.
- Przepraszam za spóźnienie, ale były korki. – Powiedziałam siadając przed chłopakiem. Uśmiechnął się ukazując swoje białe ząbki oraz cudowne dołeczki. Miał na sobie czarne spodnie oraz brązową luźną bluzkę, a na głowie miał czapkę. 
- Wyglądasz ślicznie. – pochwalił mnie, na co ja się tylko zarumieniłam.
- Dziękuję, ty też dobrze wyglądasz. – Odwzajemniłam komplement. Nauczyłam się ponieważ Louis nie raz kazał mi to robić. Czuł się wtedy lepiej a mi weszło to w nawyk.
- Więc co zamawiamy ? – Zapytał więc oboje spojrzeliśmy w menu.
- Ja zamawiam kanapkę z kurczakiem fajita, ciasteczko oraz sok pomarańczowy. – Stwierdziłam.
- Zamówię to samo. – Uśmiechnął się i wstał od stolika. Przyglądałam się chłopakowi kiedy stał w kolejce. W sumie nie wiem czemu ale jego tyłek świetnie wygląda w tych spodniach. Nie mogłam się napatrzeć na loczka. Wyglądał jak Bóg seksu. Gdy zauważyłam że odbiera zamówienie, odwróciłam głową w stronę okna aby nie zauważył ze się przyglądałam.
- Proszę. – Powiedział siadając naprzeciw mnie. Wzięłam swoje zamówienie i położyłam je przed sobą.
- Ile Ci jestem winna ? – Zapytałam chłopaka.
- Nic, i nie waż się upierać, bo to ja zaprosiłem Cię na lunch więc ja płace, a nawet jeśli bym cię nie zaprosił też bym zapłacił. – Uśmiechnął się i zaczął jeść, więc ja też zaczęłam.
- Przepraszam że pytam, ale ile ty ma ogólnie lat ? – Boże ale ja jestem głupia, no ale od kogoś muszę się dowiedzieć.
- A na ile wyglądam ? – Zaśmiał się. Harry to nie jest śmieszne.
- No nie wiem, myślę że tak 24 ? – Byłam zdenerwowana.
- Blisko mam 23 . – Zaśmiał się. Przez chwilę milczałam ponieważ nawet nie wiedziałam co mam powiedzieć. Mimo wszystko to była bardzo przyjemna cisza.
- Jedziesz gdzieś po lunchu ? – zapytał kiedy kończył kanapkę.
- Niestety tak. Musze iść do Liama, ponieważ o 2 mamy spotkanie. – Stwierdziłam, chociaż wcale nie chciałam tam iść i nudzić się na tym bezsensownym spotkaniu, ale taka praca.
- Rozumiem, a masz czas wieczorem ? Może byśmy wyskoczyli do kina czy coś ? Oczywiście jeśli nie chcesz to nie musisz.- Próbował się wysłowić, ale nie za bardzo mu to szło.
- Harry. Nie wiem po co się w ogóle mnie o to pytasz. Lubię Cię i lubię spędzać z tobą czas, więc to oczywiste że, chętnie się z tobą umówię o ile to randka. Więc porostu dzwoń lub pisz, a się do tego dostosuję. – Zaśmiałam się na co u Harrego pojawił się ogromny uśmiech. Nasza cudowną chwilę przerwał mój telefon. Odebrałam nie patrząc kto dzwoni.
- Z tej strony Payne słucham ? –Zawsze się tak przedstawiam.
- To ja Blue – Zaśmiała się dziewczyna.
- Co chcesz ? – Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Ty, ja i Zayn dziś klub 22, godzina dwudziesta. Bądź gotowa. – Zaczęła moja przyjaciółka.
- No, ale ja już – Nie dane mi było skończyć.


NOTKA ; Oto kolejny rozdział, mam nadzieje że nie przynudzam i że się podoba. Kolejny rozdział w Niedzielę <3

18.05.2015

Rozdział 14


Hope POV:
- Więc zgodziła byś się gdybym zaprosił cię jutro na lunch ? – Moje serce zaczęło bić szybciej. To niewiarygodne ze ktoś kogo znasz 2 dni może sprawić że zaczniesz się denerwować. Ale on mi się podoba więc dlaczego mam z nim się nie umówić ?
- Z wielką przyjemnością. – Odpowiedziałam, a Harry chyba odczuł ulgę, tak samo jak ja.
- Czyli jesteśmy umówieni. – odparł i wróciliśmy do samochodu. Droga minęła bardzo przyjemnie Harry, chyba poczuł się bardzo swobodnie w moim towarzystwie, ponieważ zauważyłam ze nie jest już taki spięty i cały czas żartuje. Po piętnastu minutach dojechaliśmy pod moją posiadłość. Chciałam wyjść ale Harry okazał się szybszy i pierwszy otworzył mi drzwi.
- Dziękuję. – Powiedziałam gdy pomógł mi wysiąść z samochodu.
- Cała przyjemność po mojej stronie.
- Czyli widzimy się jutro ? – Zadałam chłopakowi pytanie na które pokiwał głową.
- W takim razie do jutra panie Styles. – Powiedziałam i pocałowałam bruneta w policzek. Uśmiechnęłam się i weszłam do domu. Moje serce prawie doprowadziło mnie do palpitacji. Ale mniejsza o to. Umówiłam się z pieprzonym detektywem Stylesem.
****
Usłyszałam budzik. Przeklęty ten kto go wymyślił. Wstałam i założyłam okulary, mimo że rzadko w nich chodzę to często pracuje w nich w domu. Wykonałam swoją poranną toaletę i zeszłam na dół. Nigdzie nie było żywego ducha. Podeszłam do lodówki i wyjęłam płatki oraz mleko. Usiadłam do stołu i zaczęłam jeść. Niestety mój spokój zakłócił dźwięk przychodzącego smsa.
Harry: Dziś lunch mam o 12 i będę w subwayu obok mojego biura. Już nie mogę się doczekać H xx
O jejku ale to jest słodkie. Nie czekając ani chwili odpisałam chłopakowi.
Ja: Cudownie się składa, ponieważ będę wtedy na mieście. Do zobaczenia xx
Do godziny jedenastej siedziałam w domu i poprawiałam list Liama który miał wysłać do naszych sponsorów oraz przyjaciół hoteli. Kiedy skończyłam poszłam do swojego pokoju aby się przebrać, a ponieważ pomalowałam się rano nie musiałam robić tego teraz. Spojrzałam w lustro.  Wyglądałam naprawdę dobrze. Wyszłam z domu i wsiadłam do swojego czarnego BMW i pojechałam do centrum. W miedzy czasie zadzwoniłam do Liama aby powiedział mi gdzie jest biuro Harrego, bo jakby na to nie patrzeć Londyn jest duży no i w tym mieście jest dużo subwayów. Na całe szczęście to było dokładnie w centrum.
Kiedy dojechałam na miejsce było pięć po dwunastej. Spóźniłam się, ale to nie moja wina że były korki. Wysiadłam z samochodu i weszłam na chodnik. Mogłam zobaczyć że Harry już jest w środku. Pierwszy raz widzę go bez garnituru. Ale Styles chyba w każdej odsłonie wygląda seksownie.

NOTKA : Przepraszam że taki nudny, ale myślę że nie wyszły mi flaki z olejem ?

15.05.2015

Rozdział 13


Harry’s POV :
Bardzo się stresowałem tym że zaraz mam spotkać się z Hope. Stałem przed jej drzwiami i postanowiłem zadzwonić. Otworzyła mi starsza kobieta na oko miała może z 50 lat. Wpuściła mnie do środka, abym mógł poczekać na dziewczynę. Szczerze, to nie czekałem długo, ponieważ zdążyłem tylko wejść do środka, a dziewczyna schodziła po schodach. Wyglądała niesamowicie seksownie i szczerze nie mogłem się na nią na patrzeć.
- Hope, wyglądasz… cudownie. – Przegryzłem wargę, nie mogłem się powstrzymać. To będzie jeden z najwspanialszych nocy w moim życiu.
Wyszliśmy z jej willi. Otworzyłem dziewczynie drzwi od samochodu, a gdy weszła zamknąłem je i sam wsiadłem.
- Więc gdzie mnie zabierasz ? – Zapytała gdy wyjechałem z posiadłości dziewczyny, spodziewałem się że zada takie pytanie.
- Nie będę oryginalny i powiem że to niespodzianka. – Uśmiechnąłem się i włączyłem radio. Droga minęła spokojnie. Zatrzymałem się pod małą, ale moja ulubioną restauracją. Otworzyłem drzwi dziewczynie i pomogłem usiąść.
- Harry. – Usłyszałem i spojrzałem na dziewczynę.
- Tak ? – Byłem lekko zdenerwowany.
- Uwielbiam tę restaurację, ale muszę Cię uprzedzić że to restauracja którą moja mama podarowała Tomlinsonom, więc Louis tam może być. – Osz kurwa, ale wtopa
- Jeśli chcesz możemy…
- Nie, nie, jest porządku, nie mogłeś wiedzieć. – Przerwałam mi, a ja tylko pokiwałem głową. Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsca chwilę później pojawił się kelner, a właściwie Louis.
- Hope, co ty tu robisz ? – Odezwał się brunet.
- Nie powinno cię to interesować. Ale jesteśmy tu w ramach licytacji.- Bąknęła, nie wiedziałem czy mam się odezwać.
- Więc co zamawiacie ? – Wymamrotał. Oboje spojrzeliśmy w menu i zamówiliśmy to samo, brunet zapisał i odszedł.
- Przepraszam za niego. – Hope lekko się speszyła, ale przecież to nie jej wina.
- Nic nie szkodzi. To nie twoja wina. – Uśmiechnąłem się.
- Harry chciałabym ci podziękować za uratowanie mnie. Ja wiem że to twoja praca, ale nie musiałeś przyjmować zgłoszenia od mojego brata. – Ona jest taka słodka, a jej rumieńce na twarzy są urocze.
- Wiem Hope, ale to była dla mnie czysta przyjemność aby cię znaleźć. Wiesz, możliwe że miałem przeczucie że jesteś wyjątkowa. – Powiedziałem teraz to co myślę, i znając życie wyszedłem na idiotę.
- Serio myślisz że jestem wyjątkowa ? – Zdziwiła się. Ja pokiwałem tylko głową na znak zgody.
*****
Wyszliśmy z restauracji po 22.
- Mam Cię odwieść do domu czy chcesz się przejść ? – Zapytałem przyglądając się brunetce.
- Możemy się przejść – Zgodziła się i ruszyliśmy do parku który znajdował się po drugiej stronie ulicy.
- Świetnie się z tobą bawiłam. – Pochwaliła nasz wieczór, o mój Boże czyli zgodziła by się na randkę ?
- Ja z tobą też. To był naprawdę cudowny wieczór. – Zgodziłem się z Payne.
- Wiesz jeszcze ci tego nie mówiłam ale masz cudowny uśmiech i zakochałam się w twoich dołeczkach – O kurwa ona kocha moje dołeczki i o kurwa, kurwa, kurwa. Musze częściej się uśmiechać.
- Zakochałaś powiadasz ? To chyba oznacza że muszę się częściej uśmiechać. – Spojrzałem w jej oczy.
- Zdecydowanie, przynajmniej w moim towarzystwie. – Dla ciebie mogę cały czas się uśmiechać.
- Więc zgodziła byś się gdybym zaprosił cię jutro na lunch ? – Moje serce zabiło mocniej, a ja poczułem jak zaczynam się pocić. A tylko przy jednej dziewczynie zawsze się pociłem ponieważ była pierwszą dziewczyną w której się zakochałem. Tak nazywała się Cloe i była piękną brunetką. Cóż najwyraźniej mam do nich słabość. Pewnie był bym z nią, gdyby nie wyjechała kilka lat temu na studia. Ale po co żyć przeszłością skoro Hope może być moją przyszłością ? Bardzo się stresowałem jej odpowiedzią. No bo przecież nie musi się zgadać. Panowała cisza. To było bardzo przytłaczające.

NOTKA : Kochani jeśli czytacie moje opowiadanie proszę was o zostawienie komentarzy, ponieważ nie wiem czy jest sens aby  w ogóle to pisać. ;)

12.05.2015

Rozdział 12


- Dziękuję że przyszedłeś, cudownie się z tobą bawiłam Harry – Powiedziałam do chłopaka, kiedy miałam już wyjść wraz z moim bratem.
- Ja też cudownie spędziłem czas, jeszcze raz dziękuję za zaproszenie. – uśmiechnął się.
- Hope chodź już bo jestem zmęczony. – Powiedział mój brat. Powiedziałam krótkie pa i chciałam iść ale Harry mnie zatrzymał.
- Dasz mi swój numer, no wiesz żebym cię uprzedził i ogółem. – Gubił się w słowach, a ja tylko się uśmiechnęłam
- Jasne że tak. – Podał mi telefon a ja zapisałam na nim swój numer. Pocałowałam chłopaka w policzek na pożegnanie.
- Dobranoc Harry. – Wsiadłam do samochodu,  nasz kierowca ruszył.
- Doprawdy urocza z was para. – Zaśmiała się, a ja dźgnęłam brata łokciem. Udawał że go boli ja tylko wywróciłam oczami.
Gdy dojechaliśmy do domu weszłam do środka i pędem ruszyłam do swojego pokoju. Weszłam do łazienki wzięłam prysznic, przebrałam się i położyłam się do łóżka. Tak bardzo się cieszę że mogę spać w swoim ukochanym domu i najwspanialszym łóżku, z którym wiąże się wiele wspomnień. Moich i Louisa. Westchnęłam. Moje przemyślenia przerwał dźwięk telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz i wyskoczył mi sms od nieznanego numeru.
Nieznany : Będę jutro po ciebie o 20, bądź gotowa ;) Dobranoc księżniczko.
O mój boże on nazwała mnie księżniczko. Zaczęłam się cieszyć jak głupia. Nigdy bym nie pomyślała że mnie tak nazwie. Długo po tym nie mogłam usnąć ponieważ cały czas o nim myślałam, ale kiedy dopadło mnie zmęczenie odleciałam.
- Panienko Hope pora wstawać – Usłyszałam ciepły głos Angeliki
- Tak już wstaję – Odezwałam się zaspana, a kobieta wyszła z pokoju. Trochę się nie wyspałam ale ja też mam codzienne obowiązki a mianowicie muszę zadzwonić do kilku biznesmenów aby omówić nasze spotkania.
****
Właśnie skończyłam obiad, który jadłam wraz z moim bratem. Liam musiał wyjść jeszcze na jedno spotkanie, a ja mogłam spokojnie przygotować się do randki ze Stylesem. Tak bardzo się denerwowałam wiem to bo kiedyś miałam tak z Louisem. Szkoda że tak zakończyła się nasza prawie 5 letnia znajomość to smutne, ale prawdziwe. Chciałabym jeszcze kiedyś go pocałować, bo nikt nigdy nie będzie całować tak jak on. A nie tylko z nim się całowałam. Ubrałam się, pomalowałam uczesałam. Wyglądałam jak człowiek. Spojrzałam na zegarek 20. Wyszłam z pokoju i miałam zejść po schodach kiedy usłyszałam jak Angelika otwiera drzwi. Moje serce mimowolnie zabiło szybciej, bo zjadł mnie stres. Miałam spuszczoną głowę ponieważ miałam szpili i nie chciałam się przewrócić kiedy stałam już na równych nogach spojrzałam na mężczyznę wyglądał świetnie.
- Hope, wyglądasz… cudownie. – Przygryzał dolną wargę co wyglądało naprawdę seksownie. Boże to będzie najwspanialszy dzień mojego życia.


Kochani była bym wdzięczna gdybyście zaczęli komentować ;)

9.05.2015

Rozdział 11

Cała zawartość cieczy którą miałam w buzy wyplułam. Wytarłam usta chusteczką kiedy zobaczyłam że mnie zauważył. Przyglądałam się jego seksownym ruchom, który zatykał mi dech w piersiach. Uśmiechnął się tak że mogłam zobaczyć jego cudownie białe ząbki oraz urocze dołeczki w policzkach.
- Witam panią Payne. – Ukłonił się, a później pocałował moją rękę.
- W-witam. – Mój głos drżał, nie pamiętam abym tak na kogoś reagowała jak na Louisa.
- Cudownie wyglądasz. – O mój boże Harry sprawił mi komplement.
- Dziękuję, ty też dobrze wyglądasz. – Dobrze, ba perfekcyjnie.
- Tak w ogóle to dziękuję że przyszedłeś. – Musiałam mu podziękować, ponieważ mógł przyjść ale nie musiał.
- Cała przyjemność po mojej stronie. – Uśmiechnął się. Chciałam coś powiedzieć, ale usłyszeliśmy komunikat. Zapraszamy państwa na licytacje.
- Wybacz, ale pozwolisz że pójdę ponieważ – Nie dane mi było dokończyć.
- Naturalnie. – Zaśmiała się, a ja strzeliłam buraka. A niech to szlak. Poszłam się przygotować.
- Szanowni państwo za chwilę na scenie pojawi się dziesięć kandydatek, które można będzie wylicytować. Każda z nich ma do zaoferowania taniec, jeśli spodoba wam się partnerka będziecie mogli zaoferować jej kolację, ale oczywiście to będzie się liczyło w cenie za którą wylicytujecie te piękne panie. A więc zaczynamy. Byłam ostatnia więc tylko słuchałam jak panowie zaczęli licytować. Rozglądałam się w tłumie, aby znaleźć Harrego i kiedy go dostrzegłam mogłam zobaczyć że flirtuje z nim jakaś pusta lala z cyckami na wierzchu. Nie nie jestem zazdrosna, tylko to ja go tu zaprosiłam kurwo nie ty, więc spierdalaj. Zaczęłam przeklinać w myślach, boże co się ze mną dzieje.
- Jako ostatnia jest nasza perełka Hope Payne, która jest pomysłodawcą tego, aby odbywała się ta impreza charytatywna. Hope ma 20 lat i uwielbia tańczyć. Co świetnie nadaje się do dzisiejszej kolacji. Więc zaczynamy. Na wstępie 5 tysięcy ktoś da więcej ?
- 8 tysięcy. – Odezwał się Zayn, a Blue zaczęła się śmiać.
- 10 tysięcy - odezwał się mój ukochany brat który zawsze licytowała się o mnie z Louisem, ale zawsze dawał mu fory, aby tylko wydał więcej kasy.
- 15 tysięcy. – Usłyszałam zachrypnięty głos i zobaczyłam że to Harry.
- 20 tysięcy – Przebił mój brat, ej no nie bądź taki.
- 25 tysięcy. – przebił Zielonooki.
- 25 po raz pierwszy, po raz drugi wylicytowano. – O matko Harry mnie wylicytował.
- A teraz zapraszam panów po swoje partnerki. – Harry podszedł do mnie i pomógł mi zejść ze sceny.
- To miło że mnie wylicytowałeś. – Odezwałam się do mężczyzny
- Dla takiej kobiety jak ty mógłbym stracić wszystkie swoje pieniądze. – O szlak. Nie wiedziałam co powiedzieć, a chłopak przysunął mnie do swojego torsu. Położył swoje dłonie na moich biodrach, a ja oplotłam jego szyję swoimi. W tym momencie poczułam się jak nastolatka na szkolnej dyskotece.
- Panno Payne, mam nadzieje, że ta kolacja jest nadal aktualna ? – Wyrwał mnie z moich rozmyśleń
- Chcesz wyjść ze mną na kolację ? – Byłam w szoku, bo kto taki jak on chciałby iść ze mną na kolacje.
- O niczym innym nie marzę. – Momentalnie nogi mi się ugięły. Chłopak mnie mocniej złapał abym nie upadła.
- Z wielką chęcią pójdę z tobą na kolację. – powiedziałam a raczej wyszeptałam. Czułam się dziwnie bo nawet Lou tak na mnie nie działa.

Kochani komentujcie, bo nawet nie wiem czy ktoś czyta to opowiadanie ;)